NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO NA SPEŁNIANIE MARZEŃ!
Tytuł: Trzymaj się, Mańka!
Autor: Małgorzata Kalicińska
Wydawnictwo: Burda Książki
MOJA OCENA: 8/10 ********
Trzymając się postanowienia, że chcę poznawać jak najwięcej
polskich autorów, w moje ręce wpadła powieść Małgorzaty Kalicińskiej pt.
,Trzymaj się, Mańka’. Ukazała się ona 27 września nakładem Wydawnictwa Burda,
któremu serdecznie dziękuję za podesłanie książki do recenzji. ‘Trzymaj się,
Mańka’ to kontynuacja ‘Lilki’, której niestety nie czytałam, ale bez problemu
połapałam się w tym co i jak. Co prawda ja nastolatką już nie jestem, ale
dojrzałą kobietą także. Jestem gdzieś pomiędzy tymi dwoma pojęciami, patrząc w
przyszłość z podniesioną głową. Dlaczego więc zainteresowała mnie ta powieść?
Żeby udowodnić sobie, że jeszcze nie jestem stara. Że mam czas, że choć bardzo
się zmieniłam, pewne rzeczy jeszcze mogę zrobić. I wiecie co? Mańka to był
strzał w dziesiątkę!
Mańka to żywiołowa, wesoła babka 40+, która ma w głowie
pełno życiowych anegdotek. Niestety przez śmierć swojej ukochanej siostry
trochę przyblakła, ucichła i można by powiedzieć zakotwiczyła się w jakimś
dziwnym życiowym impasie. Wszystko wokół niej jakby tętni życiem: ojciec
znajduje sobie Anulkę, która staje się kimś więcej niż opiekunką poczciwego
starca, a Mańka zwyczajnie jest o to zazdrosna. Na dodatek zalewa jej
mieszkanie i wszystkie oszczędności pakuje w remont. W międzyczasie klika także
z dawno poznanym niejakim Antonim, który wyniósł się z Polski do Korei, dlatego
że tutaj dla niego, jako stoczniowca nie było pracy. I tak jakoś się złożyło,
że Antek proponuje Mańce wizytę u siebie. I to mnie najbardziej zadziwiło:
Mańka pakuje manatki i wyjeżdża, żeby na nowo móc odetchnąć. Oczywiście czeka
ją po drodze dużo przygód, a my poznajemy ją od każdej strony: jej poglądy,
życiowe anegdotki, jej spojrzenie na świat.
Często spotykamy się ze stwierdzeniem, że jesteśmy na coś za
starzy. Że gdy już przychodzi ta menopauza to na nic już nie zasługujemy. Mańka
co chwilę udowadnia nam, że jest zupełnie odwrotnie. Jej przygody to oddech
drugiej młodości, dowód, że nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń, na
podróżowanie, na poznanie nowej miłości. Tak samo Antek: niby pan już w
okolicach pięćdziesiątki, ale kurczę, jest tak świetną postacią, że sama
umówiłabym się z nim na kawę.
‘Trzymaj się, Mańka’ to powieść obyczajowa z gatunku tych,
co dobrze się je czyta gdy na dworze mróz i plucha. Kubek gorącej herbaty, czy
co tam wolicie, koc i Mańka to serio dobry pomysł na idealne popołudnie.
Trzymając tę książkę w rękach niejednokrotnie śmiałam się, by potem na chwilę
zatrzymać się i zastanowić nad tym, co właśnie przeczytałam. Biorąc pod uwagę, że
autorka Małgorzata Kalicińska jest już babcią, sugeruje, że jest to pióro
dojrzałej kobiety, która niejedno w życiu widziała. Styl jest lekki, pełen
fajnych neologizmów, analogi i
przeróżnych skojarzeń, np. opisów typu ‘chcę coś sensownego powiedzieć, ale w
moim mózgu wieje wiatr’, książka jest ciepła, niesamowicie przy tym kojąca. ‘Trzymaj
się, Mańka!’ to pięknie napisana powieść, niezwykle dojrzała, taka
powiedziałabym z dystansem do otaczającego nas świata. Znajdziemy tu wiele
ciekawych wątków takich oczywiście jak miłość, przyjaźń, emigracja, czy pisania
maili, które odgrywają w powieści bardzo dużą rolę. Same opisy Korei są
niezwykle plastyczne i dokładne jakby sama autorka tam była i to wszystko czuła
i widziała. Niektóre opisy sprawiły, że miałam wrażenie iż sama tam jestem i
oddycham tym ciężkim powietrzem.
Jedyne, co mogę zarzucić tej książce, to to, że jest
niesamowicie długa. Wydaje mi się, że pewne rzeczy można by było wyrzucić i
konstrukcja miałaby fajniejsze tempo i czasami nie wiałoby nudą. Bo tak, liczne
opisy serwowanych dań, Mańka jest doprawdy świetną kucharką, która nawet
opisuje nam jak zrobić gołąbki, czy opisy podróży przedłużały mi się i czasami
miałam je ochotę pominąć. Książka ma pięćset stron, jest to powieść obyczajowa
więc w niektórych momentach najzwyczajniej się dłuży i nie ratują tego nawet
najbardziej barwne postaci, które w oczach Mańki są czymś więcej niż ludźmi z
krwi i kości, których spotykamy na co dzień.
Książka jest na pewno inna od tych, które zazwyczaj czytam,
dlatego jest dla mnie zaskoczeniem. Niestety nie czytałam innych książek
Małgorzaty Kalicińskiej a to doprawdy wstyd, gdyż seria ‘Nad Rozlewiskiem’
doczekała się także ekranizacji. Ale nic straconego, wszystko idzie nadrobić.
Bardzo też podoba mi się imię głównej bohaterki, niezwykle niespotykane, a
musicie wiedzieć, że tak ma na imię moja babcia, dlatego też zdecydowałam się
właśnie na przeczytanie ‘Mańki’. Pomimo tej wady, że książka jest deczko
przydługa chętnie sięgnę po inne powieści tej autorki.
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu
Burda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz